Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat








© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 14.12.2014 - 22.12.2014 Chile po raz drugi / Z wizytą u Ewy w Puerto Natales

Z wizytą u Ewy w Puerto Natales

Na największym lądolodzie w Ameryce funkcjonują po chilijskiej i argentyńskiej stronie 3 parki narodowe. Wróciliśmy znów do Chile, żeby zobaczyć “Torres del paine”. To nasz kolejny dzień podróży z Martinem ze Słowacji, z którym jeździmy wynajętym, w argentyńskim Calafate, samochodem. Dziś spaliśmy w namiocie przed samym parkiem. “Hmmm, nie wiem czy tak można. Lepiej rozbijmy namioty w górach.” – tak odpowiedziałem na pytanie Lizki, czy tu można spać.

Torres del paine

Spaliśmy w przepieknym miejscu. Obok nas chodziły dzikie króliki, mikunie i skunksy. A te wcale nie są takie śmierdzące! Mieliśmy widok na szczyty Torres del Paine i super (jak na Patagonię) pogodę. Wiało, jak w jesień nad Bałtykiem, ale nic nie padało, więc bardzo się cieszyliśmy. Nie poszliśmy tylko zobaczyć lodowca Grey. Bilet na statek, który podpływa pod lód kosztował 100 dolarów od soby i zrezygnowaliśmy z tej atrakcji, mając na uwadzę, że 2 dni wcześniej byliśmy nad Perito Moreno w Argentynie.

Widzieliśmy tu pierwszy raz w naszej wyprawie dzikie strusie. Przechodziły sobie koło naszego auta, jakby nigdy nic. Luśka zapoznała się z pasącym się obok namiotów koniem i uplotła mu warkocze na grzywie. Koń, pomimo, że facet, był tak bardzo zadowolony, że pozwolił jej posiedzieć na grzbiecie.

Rano pożegnaliśmy się z naszym Słowakiem, który według planu miał sam wrócić samochodem do Argentyny i wsiedliśmy do busa. W Puerto Natales czekała na nas Ewa Okołowicz. Polka, która zaprosiła nas do swojego domu. Miała dwie dziewczynki, więc Luśka piała z radości, że wreszcie pobawi się z polskimi dziećmi. Był tylko jeden problem: nie podaliśmy Ewie dokładnej daty przyjazdu a śpiąc w namiocie na pustkowiach przez ostatnie dni, nie mieliśmy internetu.

Ewa i Cezar plus Weronika i Helenka

Dzieci, jak zwykle czekały z plecakami a my szukaliśmy domu. Zastanawialiśmy się, jak to będzie. Zupełnie nie potrzebnie. Ewa i Cesar, to super ludzie i wyluzowani, jak my, przyjęli nas z uśmiechami. “Nie martwcie się. W Patagonii są wielkie odległości i ciężko z internetem.” – śmiali się porządkując pracownię Ewy, w której mieliśmy spać.

Patagoniawool

Ewa maluje obrazy i prowadzi sklep w centrum Puerto Natales. Takich bluzek, czapek i swetrów z owczej wełny nigdy nie widziałem! Lizka zakochała się i miałem poważne problem z wyciąganiem jej z sklepu. Każdy spacer to była walka: “Wojtek, chodź odwiedzimy Ewę” – prosiła. Ja wiedziałem, że odwiedza nie Ewę, tylko Ewy wełnę... Uratowało mnie tylko przyrzeczenie, że po powrocie, zamówię przez internet coś dla niej. Na pewno tak zrobię ☺

3 dni spokoju. 3 dni wspaniałej kuchni Cezara i chilijskich win. Raz położył na grila wielki warkocz wołowej polędwicy i przez 3 godziny spokojnie, powoli grilował. Wydawałoby się, że gdy go zdejmie i pokroi, to na talerzu będą leżały suche wióry. Wręcz przeciwnie. Mięso w środku było różowe i soczyste. “Wojtek, najlepsze mięso w Ameryce znajdziesz właśnie tu, w Patagonii.” Pewnie ma rację. Takich pastwisk nie widziałem nigdzie indziej, a zjechaliśmy przecież całą Amerykę z góry na dół.

Pamiętam, jak śpiąc u Vaniny w Argentynie usłyszałem, gdy mowiła do męża, że wieczorem mają iść do sąsiadów. “Ale gdzie wy macie sąsiadów? Ja nie widziłem tu żadnego domu!” – powiedziałem. “tak, tak nasz najbliższy sąsiad mieszka 30 kilometrów stąd i właśnie do niego idziemy.

Luśka nie chciała stąd wyjeżdżać. Powiedziała, że u dziewczynek Ewy chce spędzić Boże Narodzenie. Na pewno byłoby wspaniale. Od kilku lat na każde święta spotykaliśmy się z moja kuzynką Gosią i Dejanem raz w Kopenghadze a raz w Toruniu. Byłoby fajnie być w święta razem z rodziną Ewy. Zaprosiła nas już na Wigilię przed przyjazdem do Puerto Natales. Niestety podróż rządzi się swoimi prawami. Nie możemy siedzieć w jednym miejscu zbyt długo i chąc nie chcąc, wsiedliśmy dziś do busa do Punta Arenas.

Ushuaia już za chwilę

Na dworcu zobaczyłam pierwszy raz połączenia autokarowe do Ushuaia. To niesamowite, ale zbliżamy się do naszego celu w Ameryce. Koniec świata. Ushuaia to prawdziwy koniec świata! Ostatnia argentyńska miejscowość na lądzie, przed Antarktydą. Tak na prawdę najdalej wysuniętą na południe miejscowością jest chilijskie Puerto Wiliams. Znaleźliśmy super połączenie promowe z Punta Arenas właśnie do Puerto Wiliams i mocno się zastanawiamy, czy jutro nie wsiąść wieczorem na statek…

TOP

Ah, ta polska gościnność. U Ewy przysłowie sprawdziło się super. Jedliśmy, piliśmy, zwiedzaliśmy Puerto Natales i odpoczywaliśmy przez 3 dni.

Z wizytą u Ewy w Puerto Natales