Ostatniego dnia pobytu u Indian NASO, zaraz po audiecji u króla Reinaldo Alexi Santana Torresa spotkaliśmy się w lokalnej szkole podstawowej z indiańskimi dziećmi. Tu nie ma prądu i niestety skończyła się benzyna w agregatorze. Nie mogliśmy więc użyć naszego laptopa i rzutnika. Szkoda, bo niektóre dzieci zobaczyły by może pierwszy raz w życiu dziecięcą bajkę. Opowiedzieliśmy o Polsce i Toruniu i rozdaliśmy kupione wcześniej drobne niespodzianki.
Indiańskie dzieci pierwszy raz mogły pobawić się z dziećmi z innego kontynentu. Były przeszczęśliwe. Wojtas i Luśka robiły istną furorę. Każdy chciał choć przez chwilę z nimi pobiegać, czy pokopać piłkę. Gdy rozpoczeliśmy prezentację dzieci zaczeły się jednak chować po klasie. Nikt nie wiedział, gdzie jest Europa. Nie znały sąsiadów Panamy, ani nawet nazwy stolicy swojego państwa.
Myślę, że przed królem indian NASO stoi wielkie zadanie, podwyższenia poziomu edukacji dzieci.