Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat







© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 10.08.2014 - 17.08.2014 Nikaragua / Ometepe- jezioro wielkie, jak morze - z 2 polskimi akcentami

Po lekcjach nurkowania w słonej wodzie Pacyfiku, ruszyliśmy na wielkie jezioro Nikaragua. Jego długość przekracza 160 kilometrów a na widnokręgu nie widać drugiego brzegu. Gdy kąpaliśmy się wreszcie w słodkiej wodzie, szalały fale, jak w Bałtyku.

Na środku jeziora znajduje się główna atrakcja Nikaragui: magiczna wyspa Ometepe. A na niej dwa wulkany. Wyspa jest wynikiem erupcji tych wulkanów i pozostaje jedną z największych na świecie wulkanicznych wysp. Na jej temat zdania mamy podzielone. Lizce nia podobała się zupełnie a mi bardzo, bo lubię takie spokojne, zaspane miejsca. W końcu jestem starszy od mojej zacnej żonki. Najchętniej uciekałbym gdzie pieprz rośnie od dyskotek i znanych kurortów turystycznych. Campeche i Merida w Meksyku to były właśnie moje klimaty. Ciche miasteczka z życiem płynącym wokół codziennych spraw. Cancun czy San Jose del Sur to fajne miejscówki na krótkie i intensywne wakacje. Coś na zasadzie: mam tygodniowy urlop, nie chę się nudzić w resorcie “all inclusive” więc jadę samemu podbić świat. Lekcje serfowania, pływanie na napompowanym bananie, skutery wodne i tańce do rana to mój cel. Nie twierdzę, że to jest złe. Mamy ekipę znajomych ze Szczecina, z którą co roku jeźdżiliśmy na narty do włoskich Alp. Sam nie wiem, czy więcej czasu spędzaliśmy na stokach czy w barach Livigno...

Ta podróż ma jednak inne cele i Ometepe z małą ilością turystów bardzo mi odpowiadała. Zwiedziliśmy z Wojtkiem ciekawe muzeum wykopalisk znalezionych na wyspie. Widzieliśmy tzw “petroglify” kamienie z wyrytymi napisami i rysunkami sprzed 3 tysięcy lat. Dowiedzieliśmy się jak kilka wieków przed Chrystusem grzebano zmarłych. Stosowano dwa pogrzeby. Jeden był “techniczny”, po którym zmarły pozostawał w grobie przez okres 2 do 5 lat. Potem go odkopywano i zmurszałe kości wkładano do ceramicznych urn. Archeolodzy odkopali 3 różne rodzaje tych urn, z których jedna przypomina but. Hmmm, może w ten sposób zabezpieczano symbolicznie swych zmarłych ziomków na podróż w zaświaty…. Widzieliśmy grób z “pełnym wyposażeniem” w postaci naczyń kuchennych i innych drobnych gadżetów. Ale przede wszystkim widzieliśmy ceramiczne kadzie z sprzed 3 tysięcy lat, w których pierwotni mieszkańcy Ometepe fermentowali owoce. Już wtedy zatem pito alkohol.

Ometepe ma jeden bardzo ciekawy polski akcent. Jednym z najbardziej znanych mieszkańców wyspy był kiedyś polski ksiądz. Założył pierwszą szkołę gimnazjalną dla dzieci i co ciekawe, szkoła ta działa do dziś. Nazywa się "Instituto Nacional Ladislao Chwalbinsky" od nazwiska polskiego księdza. Byliśmy w niej.

Nie mieliśmy czasu zostać tutaj dłużej, bo nocleg mieliśmy zaplanowany w Rivas. Szkoda. Na małej wyspie są dwa wulkany. Jeden czynny i drugi, nieczynny, ale z jeziorem w kraterze, w którym można się kapać. Musiała nam wystarczyć “tylko” kąpiel w jeziorze z widokiem na wulkany. Z Ometepe wraca się promem. 1,5 godziny rejs pod hasłem “muzyka Nikaragui” dał nam do wiwatu. Na górnych, odkrytych pokładach lał deszcz a w dużej sali “ryczała” z telewizorów muza. To był ciekawy akcent lokalej kultury, na koniec naszego pobytu w Nikaragui. Prom prowadził kapitan, który studiował na Wyższej Szkole Morskiej w … Szczecinie. Luśka fakt ten zgrabnie wykorzystała i przeprowadziła sesję fotograficzną na mostku kapitańskim.

Dziś jest niedziela. Oddałem w hotelu telefon Ministerstwa Turystyki, dzięki któremu było nam o wiele łatwiej poznać atrakcje Nikaragui. Telefon bardzo nam się przydał, bo w trakcie połączenia z “Dzień Dobry TVN” nawalił chyba Skype i głos leciał przez telefon. Nie wspomnę o kilku telefonach znajomych oraz dziadka Piotra, do dzieci. Rano, zaraz po niedzielnej mszy św. ruszyliśmy z Rivas do Costa Rica.

TOP

Po lekcjach nurkowania w słonej wodzie Pacyfiku, ruszyliśmy na wielkie jezioro Nikaragua. Jego długość przekracza 160 kilometrów a na widnokręgu nie widać drugiego brzegu. Gdy kąpaliśmy się wreszcie w słodkiej wodzie, szalały fale, jak w Bałtyku.

Na środku jeziora znajduje się główna atrakcja Nikaragui: magiczna wyspa Ometepe. Ana niej dwa wulkany. Prom prowadził kapitan, który studiował na Wyższej Szkole Morskiej w … Szczecinie. Luśka fakt ten zgrabnie wykorzystała i przeprowadziła sesję fotograficzną na mostku kapitańskim.

Ometepe- jezioro wielkie, jak morze - z 2 polskimi akcentami