Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat







© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 26.09.2014 - 05.10.2014 Ekwador / Esmeraldas, czyli Ambasador dotrzymał słowa

Ambasador dotrzymał słowa

Ambasador Ekwadoru w Polsce, Fabián Valdivieso dotrzymał słowa i zaprosił nas do Esmeraldas. Po kubańskim Varadero i meksykańskim Tulum, gdzie byliśmy gośćmi Wiolety i Czarka przyjechaliśmy do kolejnego “paradise”. Droga do nieba prowadziła przez piekielne męczarnie, bo z kubańskiego Ipiales, przesiadaliśmy się 6 razy a podróż trwała ponad 14 godzin. Nie chciałem jednak rozkładać jej na 2 razy, bo mamy 10 dni na dojechanie do Limy, która jest oddalona o 2,5 tys. kilometrów.

Mieliśmy po drodze wiele przygód. Raz autobus uderzył w konia, tracąc lampę i drzwi. Panowie kierowcy szybko odkręcili uszkodzone wrota, wrzucili do bagażnika i pojechali dalej. Kilka razy nasze autokary były zatrzymywane przez policję. Za kadym razem wszyscy pasażerowie musieli opuścić autokar, bez względu czy była to godzina 15.00 czy 02.00 w nocy. Na wyrywki wybierano walizki, które bardzo dokładnie przeszukiwano. Policjanci mieli długie druty, którymi przebijali worki i sprawdzali ich zawartość. Ciekawe doswiadczenie. Może mniej dla nas, bo skutecznie opóźniało autobusy.

Widzieliśmy też w trakcie śniadania w restauracji, jak wszystkie panie kucharki wyszły sobie na sale, kupić figure pieska, królewny albo świnki. Coś mniej więcej, jak w Polsce krasnala. Również bardzo ciekawe doświadczenie, dla mnie starego gastronoma. Na krótszych trasach zainteresowali nas kierowcy autobusów a racej ich pomocnicy. Tu zawsze autobusy są obsługiwane przez 2 osoby: kierowcę i kasjera. Wyskakiwali na chwilę z papierowym bloczkiem i podbijali go w jakimś dziwnym zegarze.

Esmeraldas nie było w naszym planie wyprawy, ale od początku ciągle go zmieniamy. Kilka miesięcy temu pojechaliśmy do Warszawy, dogadać szczegóły indyjskiej wizy. Hindusi dając wizę obligują każdego, aby wykorzystać ją w ciągu 6 miesięcy, od daty wbicia. Mając zaplanowane Indie na 9 miesiąc naszej wyprawy, chcieliśmy namówić panią Ambasador na specjalne pozwolenie. Nie załatwiliśmy nic, ale wychodząc zauważyliśmy w tym sam budynku ambasadę Ekwadoru.

Ambasador zainteresował się naszymi planami i objął patronatem wyprawę. Zaprosił nas nad Pacyfik, do kurortu Playa Almendra. OOo Wojtek zbił kolejną szklankę…. Chyba w każdym kraju ten chłopak bije jakieś szkło… Ciekawe, czy nasze ubezpieczenie obejmuje ochronę przed stratami naszych gospodarzy? Muszę podpytać firmę Mentor…

O czym to ja pisałem? A tak, migdałowa plaża jest przepiękna. Mieszkamy w kompleksie nas samym morzem z 6 basenami i 12 drzewami migdałowymi. Dziś kupiliśmy papayę wielkości dyni, lulo i inne owoce. Mamy karaibskie śniadanie, kąpiąc się w Pacyfiku ☺

Widzieliśmy wieloryby

Jeszcze piękniejsze były WIELORYBY!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak, tak udało nam się zobaczyć te największe zwierzęta świata. Wypłynęliśmy głęboko w morze i nagle lekko pod wodą coś zaszumiało, coś plusnęło fontanną wody i wreszcie się pokazało. To coś było 3 razy dłuższe niż łódka, na której płynęliśmy. Ogarnęło mnie dziwne uczucie, jakbym lubił te zwierzęta. Mógłbym się z nimi bawić. Chciałem wskoczyć do wody, żeby z nimi popływać. To było niesamowite przeżycie.

Po południu zostawiliśmy dzieci na basenach i skoczyliśmy autostopem do sąsiedniej miejscowości na rynek. Nad morzem je się ryby i owoce morza, więc kupiliśmy 2 kilo krewetek i kawałek ryby piły. Przygotowałem platany a Liza guacamole. Wreszcie zjedliśmy obiad przygotowany przeze mnie w domu. Był super.

Lot balonem

Pod koniec dnia poszliśmy całą rodzinką na plażę. Zaplanowałem Lizce niespodziankę. Zawsze chciała skoczyć na spadochronie, ale w Toruniu ciągle nie mieliśmy na to czasu. Ja skoczyłem kiedyś z spadachronu i przeżyłem wyskok z katapulty a Lizka nie znała tego uczucia. Kupiłem więc jej za 10 $ lot balonem nad wodą za motorówką. Przy okazji i ja się załapałem. Dzieci przyprowadziły mamę za rękę z obwiązanymi ręcznikiem oczami. Lizka dowiedziała się “o co kamon”, na minutę przed startem, gdy miała już założoną uprząż. Wrażenia? “Wojtek, jesteś najwspanialszym mężem na świecie!”- tak krzyknęła, więc chyba podobało się jej…

Panie Ambasadorze, szkoda, że nie będzie już Ambasady Ekwadoru w Polsce. Proszę się jednak nie martwić. Na podstawie tych pierwszych dwóch dni możemy zapewnić, że będziemy Pana godnie zastępować w naszym kraju, promując Ekwador!

TOP

Kilka miesięcy temu pojechaliśmy do Warszawy, dogadać szczegóły indyjskiej wizy. Hindusi dając wizę obligują każdego, aby wykorzystać ją w ciągu 6 miesięcy, od daty wbicia. Mając zaplanowane Indie na 9 miesiąc naszej wyprawy, chcieliśmy namówić panią Ambasador na specjalne pozwolenie. Nie załatwiliśmy nic, ale wychodząc zauważyliśmy w tym sam budynku ambasadę Ekwadoru.

Esmeraldas, czyli Ambasador dotrzymał słowa