Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat







© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE


Belize City przywitało nas na kilka różnych sposobów.

Najpierw przeraziłem się miastem. Gdy wysiedliśmy z autobusu z Belmopan, załamaliśmy ręce. Przed głównym dworcem autobusowym, który sam zresztą wygląda jak nora, stoją budy kryte blachą falistą. Kilkuset czarnoskórych Belizejczyków stoi, nic nie robi i patrzy przed siebie. 90% z nich ma dredy i wyglada, jak by właśnie skończyli pić 16-te piwo z Bobem Marleyem. Widziałem rodzinkę, w której dredy miał ojciec i jego 2 synów. Ulica wyglada, jakbym był gdzieś na przedmieściach slamsów Rio Janeiro a nie w największym mieście Belize.

Za chwilę jednak przyjechał nasz host, czyli osoba, która przyjęła nas pod swój dach. To Polka, Karolina. To coś niesamowitego, ale Karolina jest z Torunia a ja znam jej tatę. Bogusław Bach ma szkołę doskonalenia techniki jazdy. Karolina pracuje w Belize dla INICEF. Ale świat jest mały.

Następnego dnia pojechaliśmy taksówką na Caye Caulker. To kolejna niespodzianka Belize City. Wokół są przepiękne wyspy, z których płynie się na największą, po Australii, rafę koralową. Taksówka była wodną taxi a Caye Caulker niedużą wyspą na morzu Karaibskim.

Tak, tak, jesteśmy na Karaibach, czyli trzeba szukać rumu. Ha znaleźliśmy. Poznaliśmy fajne małżeństwo z Polski. Norbert z Olą podróżują co rok do innego egzotycznego kraju. Dziś nasze drogi skrzyżowały się na Caye Caulker. My kupiliśmy bilety na nurkowanie w agencji, w której oni wynajmowali domek. Wieczorem rozłożyliśmy na plaży, obok nich nasze namioty i spróbowaliśmy napoju karaibskich piratów.

Rzuciliśmy się na całodniową wycieczkę z snorclingowaniem. Pierwszy raz widziałem na żywo wielkiego żółwia, krowę morską i płaszczkę. W innym miejscu rafy kapitan rasta, oczywiście z długimi dredami poprosił, abyśmy przygotowali się na mocne wrażenia.

Za chwilę przypłynęły rekiny.

Dwumetrowe kolosy pływały koło nas ocierając się o nasze ciała. Kapitan rasta zabrał jednego na ręce i podał nam go. Rany, trzymaliśmy z Wojtkiem rekina, który spokojnie leżał sobie i jakby drzemał w naszych ramionach…

Wycieczka trwała 6 godzin i zakończyła się lunchem z galonem soku owocowego. Gdy jednak dzieci go spróbowały, to okazało się, że panowie w agencji ochrzcili sok rumem… Fajni ci rastamani. Mają swoją klasę chłopaki.

Na koniec dodam tylko dwa słowa o lokalnym przysmaku, na który sezon właśnie się tu zaczął.

Pieczoną na grilu langustę w całości można tu zjeść za 30zł.

Chętnych na przepis na belizyjską langustę z kokosem zapraszam na blog gastronomiczny a my jutro pchamy do Meksyku.

TOP

Pierwszy raz widziałem na żywo wielkiego żółwia, krowę morską i płaszczkę. W innym miejscu rafy kapitan rasta, oczywiście z długimi dredami poprosił, abyśmy przygotowali się na mocne wrażenia.

Przypłynęły rekiny.

Dwumetrowe kolosy pływały koło nas ocierając się o nasze ciała. Kapitan rasta zabrał jednego na ręce i podał nam go. Rany, trzymaliśmy z Wojtkiem rekina, który spokojnie leżał sobie i jakby drzemał w naszych ramionach…

Caye Coulker