Z problemami, ale dotarliśmy do Cuenca. W Ambato nie załapaliśmy się do autokaru i trzeba było czekać na kolejny, który odjeżdżał o 6 rano. Przeżyliśmy więc kolejny nocleg na dworcowej podłodze. Poszły w ruch moje linki stalowe i kłódki. Pomysł wiązania plecaków na noc w miejscach niebezpiecznych okazał się w dechę. Rano wszystko się zgadzało i mogliśmy spokojnie wsiadać do autokaru.
Brakowało jedynie śpiwora i karimaty, które straciliśmy gdzieś w Banos. Choroba, to już 3 zgubiona karimata w tej wyprawie. Bardziej jednak smuci mnie rozwalony jeden plecak i stracony śpiwór. Śpiwory, na zlecenie Miasta Toruń, uszyła dla nas polska firma “Roberts”, która wyposaża ekipy wspinaczkowe. Dowiedziałem się o niej od Marka Kamińskiego. Przy wadze 350 gram mogłem w nim spać do minus 10 stopni, zagłębiony w przewygodnym gęsim pierzu. Gdzie ja coś takiego tu sobie odkupię? Przecież peruwiańskie lamy nie mają piór…
Cuenca okazała się pięknym, starym, bo założonym jeszcze przez Hiszpanów, miastem. Nie mogliśmy tu zostać długo. Spaliśmy zaledwie jedną noc. Ale jaką! Byliśmy tu gośćmi pary Amerykanów i czuliśmy się jak w niebie. Czekała na nas sypialnia z wielkim łożem małżeńskim i pachnąca, czysta pościel. Dzieci spały w osobnym pokoju. Mieliśmy własną łazienkę z ciepłą wodą. Jak fajnie cieszyć się prostymi rzeczami, które w Polsce mieliśmy codziennie!!!
Jenifer i Bob byli świetnymi gospodarzami i jeszcze lepszymi kucharzami. Mogliby spokojnie wystąpić w TVN-owskich “Ugotowanych”, ale wtedy nie wygrałbym mojego odcinka ☺ Jenifer przyrządziła pastę linguini w sosie krewetkami i serem a Bob poczęstował mas własną Averną. Spędziliśmy 2 wieczory zajadając przepyszne posiłki, pijąc wino i rozmawiając, jak by tu się jeszcze kiedyś spotkać.
Wyjeżdżamy stąd z świetnymi przepisami na grzyby z cebulą w vinagre, słodką pastę z jalapeño i dżem truskawkowy z jabłkiem i winem musującym. Jak to wszystko smakowało, opowiem w blogu gastronomicznym.
Nie mieliśmy wiele czasu na zwiedzanie Cuenca, więc zdecydowaliśmy się na objazd najważniejszych zabytków miasta odkrytym autokarem. Super zabawa, polecamy. Od kilku miesięcy obserwowaliśmy turystów jeżdżących takimi autokarami a teraz sami zasiedliśmy do przejażdżki. Fajna zabawa.
Dziś wyruszamy do Peru. Przed nami najdłuższy, czasowo odcinek tej podróży. Spędzimy w autokarach (z 3 przesiadkami i granicą pomiędzy Ekwadorem i Peru) około 17 godzin. W peruwańskim Truijo czeka nas Cristina, którą poznaliśmy w El Salvadorze.