To była najdziwniejsza nasza prezentacja. Budynki szkoły pływały na wodzie i tylko dzięki linie lekcje kończyły się tam, gdzie zaczynały.
Dzieciaki słuchały z zainteresowaniem opowieści o Toruniu, ale najhuczniej przyjęły ostatni punkt programu, jakim był poczęstunek toruńskimi piernikami.
Szkoła bardzo biedna a niektóre dzieci były na bosaka. Przeprowadziliśmy prezentację bez prądu. Indianie Uros nie mają elektryczności. Kilka lat temu zamontowano na kilku wyspach baterie słoneczne i dzięki nim niektóre rodziny mają dostęp do światła. Niestety podczas naszego pobytu nie mieliśmy prądu. Dzieciaki oglądały slajdy na laptopie.