Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat







© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 06.10.2014 - 03.11.2014 Peru / Salar de Maras w Valle Sagrado de los Incas

Valle Sagrado de los Incas

Jesteśmy w “Valle Sagrado de los Incas” – czyli Świętych Dolinach Inków. Mieszkamy u Salezjanów w Calca. Polak, Artur prowadzi tu oratorium dla chłopców z dżunglii, którzy w swoich miejscowościach mają bardzo daleko do szkoły. Pochodzą z małych i biednych wiosek. Często w swoich rodzinach, mieszkają po kilka pokoleń w jednej izbie. Nie mają bieżącej wody, gazu i toalety. Dzięki Salezjanom mogą żyć w normalnych warunkach. Opiekują się nimi wolontariusze z całego świata i wilczur “Chopin” oraz labrador.

Są jednak tu bez mamy i taty. Odwiedzają swoich najbliższych tylko raz w roku. Odległości w dżunglii nie mierzy się kilometrami, tylko czasem, potrzebnym na ich przebycie. Jedna z dziewczynek powiedziała nam, że przed zamieszkaniem tutaj musiała każdego dnia iść przez dżunglę 2 godziny do szkoły…

Rano zrobiliśmy wypad do “Salar de Maras”. Dziwnej kopalni, w której nie używa się kilofów, łopat i ciągników. Tak na prawdę żaden by tu zresztą nie wjechał.

To kopalnia soli, ale sam nie wiem czy słowo kopalnia jest właściwym określeniem. Sól pozyskuje się tu z małego źródełka. Wypływająca z gór na wysokości prawie 3 tysięcy metrów woda jest tak zasolona, że wystarczy ją odparować i mamy sól.

Kopalnia podzielona jest na małe, należące do różnych miejscowych rodzin, poletka. Proces produkcji trwa 30 dni. Zalana do basenu woda w miesiąc wyparowywuje i zostawia w każdym z nich koło 300 kilogramów soli.

Tyle można uzbierać przez 6 miesięcy lata. Mimo to, że produkcja jest mniej wydajna w porze deszczowej jeden basen daje rocznie ponad 2 tony soli.

Po miesiącu ztwardniałą na dnie basenu sól trzeby pozyskać. Najpierw rozdrabinia się ją stopami a potem zalewa ponownie wodą, aby przepłukać urobek. Kilogram po kilogramie wkłada się powoli do małych sitek i płucze. Należy bardzo delikatnie zbierać sól, aby nie pomieszczać z ziemią z dna basenu i nie obniyć jej wartości. Im czystsza sól, tym wyższa jej klasa i cena. Ta najsłabsza jest używana do odśnieżania i gotowania chińskich zup.

Zwiedzając kopalnię Luśka w pewnym momencie zgłodniała i pełną gracją podeszła do pracującej periwiańskiej rodzinki prosząc o cos do jedzienia. Nid wiedzielismy gdzie sie z Lizką schować, ale ku naszemu zaskoczeniu (a może już powoli nie, bo coraz częściej Luśka “odwala” podobne numery) została zaproszona na obiad. Zaczęlismy z nimi rozmawiać in a koniec wszyscy przekąsiliśmy co nie co. Cóż było robić. Zdjęliśmy buty i zaczęliśmy im pomagać.

Największym wyzwaniem pozostaje wniesienie naszego bogactwa na górę. Oj, jacy są szczęśliwi, ci, którzy mają działki na górze kanionu. Muszą być bardzo silni, bo pierwszy etap transportu, pomiędzy poletkami, musi odbyć sie na ich plecach. Dopiero później można użyć osłów, które tu są powszechnym środkiem komunikacji.

Vigor zapewnia mieszkańcom magiczny napój z kukurydzy. “Chicha” jest wynikiem fermantacji wyciśniętej kukurydzy. Po 3 dniach smakuje jak młode wino, ale nie ma jeszcze w sobie alkoholu. Na dużych wysokoścuach bardzo pomaga zachowac odporność na obniżoną zawartość tlenu. Na bardziej wymagających czeka solona czekolada z Maras z 70% zawartością kakao. Spróbowałem obydwóch smakołyków i były całkiem, całkiem…

TOP

Kopalnia soli bez szpadla czy łopaty. W Salar de Maras sól wypłukuje się z wody. Robiliśmy to pomagając lokalnym mieszkańcom.

Salar de Maras w Valle Sagrado de los Incas