Belize City było kiedyś stolicą i największym miastem w Belize. Po powodzi w 1961 roku stolicę przeniesiono do Belmopan, bo Belize City zostało zrównane z ziemią. Miasto podniosło się z kolan i dziś znów jest największym ośrodkiem miejskim w państwie. Władze jednak zostały przeniesione stąd na stałe i nie dotują więcej jego rozwoju. Powstają więc małe, kryte blachą falistą domki wznoszone bez ładu i składu.
Ulice są pełne rastamanów i faktycznie, ktoś kto szuka potwierdzenia, że powinien się bać, znajdzie takowe na kadym rogu. My jednak spędzilismy pół dnia spacerując po mieście i nikt nam nic złego nawet nie powiedział. Wręcz odwrotnie. Ludzie się uśmiechali i interesowali skąd jesteśmy. Potwierdziło się więc nasze spostrzeżenie, żeby być uważnym, chodzić za dnia i uważać, gdzie się chodzi. Jesteśmy w podróży 4 tydzień i czujemy się się komfortowo.
Miasto faktycznie jest po prostu brzydkie. Nie ma tu nowoczesnych budynków. Ale nie o nowoczesność tu chodzi, tylko o czystość i schludność. Tu nie ma ładnych budynków. Ulice są brudne i niesprzątane.
Nie widzieliśmy też transportu miejskiego w Belize City. Przestraszonemu turyście więc trudno tu się porusza. Nie ma riksz, więc zostają tylko taksówki. My, dzięki Karolinie, mieliśmy samochód do dyspozycji.
Oglądnijcie zdjęcia- one powiedzą wam wszystko o Belize City.