Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat







© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Blog rodzinny / 04.07.2014 - 23.07.2014 Meksyk / Campeche i Piraci z Karaibów

Campeche, miasto Piratów z Karaibów. Krótki przystanek w drodze z Meridy do San Cristobaldo. Przyjechaliśmy zmęczeni późnym wieczorem z Chichen Itza i od razu na dworcu wygarnęliśmy pierwszego zonga. Nasz host nie potwierdził obiecanego wcześniej noclegu i o godzinie 21 zostaliśmy na lodzie.

Pierwszy w tej wyprawie problem z noclegiem?”- pomyślałem. Po 36 dniach podróżowania bez hotelu nie chciałem jednak tak łatwo się poddać. Wyszliśmy z dworca autobusowego i postanowiliśmy podjechać kilka kilometrów do centrum i rozłożyć namioty na plaży.

Campeche to w końcu miasto piratów i noclegi na plaży to pewnie “normalka”. Niestety przed dworcem wyłapaliśmy drugiego zonga. Po dwugodzinnym oczekiwaniu na odpowiedź naszego hosta autobusy przestały kursować i zostały taksówki, które za 4 kilometrowy kurs żądały 10 dolarów, co tu jest rozbojem w jasny dzień (a raczej ciemną noc, bo zrobiła się prawie 23).

Położyliśmy zatem śpiącą Luśkę na plecakach i zaczęliśmy łapać stopa. Dosłownie po 4 minutach zatrzymał się wielki pick-up i zabrał nas na pakę. Okazało się, że to byli wracający z kontroli ulic, pracownicy wydziału opieki nad dziećmi, urzędu miasta. Nie zgodzili się na nocleg na plaży.

Carlos zabrał nas za to do swojego domu, zapewniając przy okazji nocne zwiedzanie miasta. Campeche jest przepiękne. Mała klimatyczna miejscowość, była często atakowana przez piratów i teraz jest pełna militarnych zabudować, fortów i fortyfikacji. Kolorowe kamieniczki tworzą niepowtarzalny klimat kolonialnego miasta. Trafiliśmy na super patelnię, bo temperatura przekroczyła 41 stopni.

Rano byliśmy umówieni na wywiad w urzędzie, gdzie dowiedzieliśmy się o strasznych problemach meksykańskich dzieci oraz sposobach prewencji i wsparcia w przypadkach wczesnych ciąż, molestowania seksualnego, pracy małoletnich i braku kształcenia.

Dzieci rodzą dzieci. W jednej z campeczańskich szkół podstawowych jest 20 nieletnich dziewczynek w ciąży. Dlaczego tak się dzieje? Społeczeństwo z mężczyzną na piedestale nie zwarza na potrzeby kobiet. Zapracowani rodzice nie przytulają większych dzieci. Zajmują się zapewnieniem najważniejszych potrzeb najmłodszego potomstwa. Dziwczynki szukają zainteresowania u kolegów z szkoły. Choć znają z teorii konsekwencje ciąży, nie mają odwagi powiedzieć “nie”, żeby nie stracić “związku”.

Wciąż zdarzają się przypadki małżeństw transakcyjnych, które są umawiane przez rodziców. Bieda “upoważnia” ich do takich czynów. Często dzieci przymuszane są do pracy fizycznej lub nierządu. Około 12% dzieci w Campeche pracuje, co jest bardzo “dobrym” wynikiem przy średniej państwowej przekraczającej 17%. Mając na uwadzę, że większość przypadków pracy dzieci jest praktycznie nie do wychwycenia, możemy zdać sobie sprawę ze skali problemu.

Zapoznaliśmy się z sposobami prewencji i wsparcia w zaistniałycb przypadkach. Wielkie wrażenie zrobiły nas nas lalki edukacyjne, które symbolizowały noworodka z rodziców po narkotychach, z propblemem alkoholowym, noworodka bitego przez rodziców i prawidłowo rozwijającego się. Każda z czwórki lalek była inna.

Na koniec, poprawiając sobie troche humory, zjedliśmy razem przepuszny lunch w tradycyjnym lokalu kuchni campeczańskiej i odjechaliśmy do …..

No właśnie, to był trzeci zong. Gdy przyechaliśmy na dworzezc nie było już miejsc w autokarze do San Cristobaldo. Zamiast o 21 wyjechalimy więc do Tuxtla o 2 w nocy. Kursik taki sobie. Planowany przyjazd 13.30, czyli 12 godzin w busie, plus ewentualne spóźnienia, choc drogiemu ADO żadko się to zdarza. Bilety strasznie drogie. Za całą rodziną zapłaciliśmy 150 dolców, przy 50% rabacie za Wojtusia i Luśkę.

Przed nami Tuxtla, stolica stanu Chiapas z Kanionem de Sumidero.

TOP

Campeche, miasto Piratów z Karaibów. Krótki przystanek w drodze z Meridy do San Cristobaldo. Przyjechaliśmy zmęczeni późnym wieczorem z Chichen Itza i od razu na dworcu wygarnęliśmy pierwszego zonga. Nasz host nie potwierdził obiecanego wcześniej noclegu i o godzinie 21 zostaliśmy na lodzie.

Pierwszy w tej wyprawie problem z noclegiem?”- pomyślałem.

Campeche i Piraci z Karaibów