Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat







© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE


Tu znów jesteśmy zaskoczeni kulinarnymi upodobaniami miejscowych. Jak można rąbać smażoną świńską skórę…? Nie wiecie? Ja też nie a jednak Kolumbijczycy, podobnie jak Meksykanie traktują ją jak przysmak. Każdy, na pytanie o typowe danie, odpowiada: CHICHARRON. Masakra! Tydzień czasu biłem się z myślami, czy dam radę. Co chwila w Bogocie widziałem wózeczki z przenośnymi grilami i zaproszeniem na świńską skórkę. Chicharrone tu, chicharrone tam. Raz nawet przyśniło mi się to chicharone. Wreszcie zaparłem się. Dzień przezd wyjazdem z Kolumbii, w Ipiales kupiłem chocharrone. Podaje się ją z kukurydzą, która ma bardzo duże nasiona. Włożyłem do buzi kawałek, spieczonej na oleju, świńskiej skóry i ropocząłem żucie. Żułem i żułem a ona nadal była twarda. Po 10 minutach walki z kawałkiem wielkości połowy mojego palca, chicharrone ani trochę nie zmiękła. Poddałem się po kolejnych 10 minutach. To nie dala mnie.

Świnia, generalnie jest tu dobrze traktowana. Jednym z innych ulubionych dań jest LACHONA. To mięso wieprzowe, wymieszne z ryżem, fasolą i przyprawami. Wkłada się taki farsz z powrotem w wyblanszowaną skórę i dekoruje “oryginalnym” ryjem. Hmmm. Przyznam się szczeże. Tego nie próbowałem tego.

Będąc pod ekwadorską granicą sprobowałem miejscowego przysmaku: chuochollo (lub chinchulines) - grilowanych wołowych jelit. Podaje się je z ziemniakami. Hmmm, zjadłem. Nie pytajcie jak smakowało….

Coś mocnego dla odważnych

W tej samej miejscowości zjadłem coś dziwnego i bardzo dobrego: coy- czyli świnkę morską. Pieczona na grilu nie prezentuje się zbyt zachęcająco, bo jest nadziana na kawałek kija. Tradycyjny sposób ich zabijania jest też odstraszający, ponieważ tak długo i mocno wciska się jej nos w ziemię, aż umrze. Potem zalewa się wrzątkiem, żeby zdjąć futerko. Taka świnka jest tu tradycyjnym pożywieniem i każdy miejscowy, chcąc uchonorować swojego gościa, wita go właśnie pieczoną świnką. Ma bardzo chude mięso. Smakuje, jak połączenie królika i sarny. Wojtkowi średnio a mi bardzo smakowała.

W Kolumbii bez arepy ani rusz

Główną przekąską jest w Kolumbii AREPA. Spożywa się ją “solo” lub jako dodatek do wszystkiego. Widziałem hamburgery z arepą. Arepę z serem i na słodko. Arepa to mały placek z mąki kukurydzianej wysmażony na grilu. Jest naprawdę smaczny.

Miejscowość Calare słynie z słodkiej zupy wyrabianej z trzciny cukrowej, którą się spożywa z area i lokalnym serem. Wyciśnięty sok z trzciny cukrowej gotuje się na wolnym ogniu przez 3 dni. Trwa to tak długo, aż powstanie gęsta maź. Po ostudzeniu można z niej formować różne kształty. Najczęściej spotyka się kostki wielkości szarego mydła. Ciekawe.

Ryby i owoce morza cieszą się tu dużym powodzeniem. Na spożywczym rynku zjedliśmy znów przepyszne ceviche z krewetek. Pychotka! Na straganach znajdujących się na rynkach sprzedawano wiel różnych ryb a na kolacji w Ipiales Enriqez podał nam danie, które składało się z sardynki (dużo większej, niż te w “polskich” puszkach), ryżu, ziemniaków i sałatki (z sałatą i pomidorem).

Ajiaco to typowy talerz, który ma małe kawałki kurczaka, żółte ziemniaki i inne “dziwne dodatki”.

Cazuela- gęsta zupa z rybami, mięsem lub fasolą. Droga. Aż tak droga, że jej nie zjedliśmy ☺

W Kolumbii wszyscy spożywają słodkie pieczywo. Generalnie tu jest prawie wszystko słodkie. Kawa ma ze 3 łyżki cukru. Tradycyjne desery, podawane w naturalnych miskach, mają odparowny cukier z dodatkami. Nawet pieczywo jest słodkie. Jedliśmy bułki z kokosem, jabłkiem, ananasem, gunabana i kawą.

Nowe owoce

Tu zjedliśmy pierwszy raz miejscowe owoce: lulo, curuba, guayaba i maracuya. Idealne do wyciskanych soków, które Kubańczycy przygotowują tu z mlekiem.

Co się pije w Kolumbii? Sok z trzciny cukrowej i inne soki, wyciskane z przeróżnych owoców.

Nowe warzywo

Poznaliśmy też nowe warzywo: PEPINO. Długie i zielone, wielkości ogórka jest prawie puste w środku. Ma tylko małe czarne pestki, które wywalamy przed gotowaniem. Można je gotować, jak ziemniaki lub smażyc jak cukinię lub bakłażana.

TOP

W tej samej miejscowości zjadłem coś dziwnego i bardzo dobrego: coy- czyli świnkę morską. Pieczona na grilu nie prezentuje się zbyt zachęcająco, bo jest nadziana na kawałek kija.

Kolumbia od kuchni