
Jak można było do dziś utrzymać utopijny socjalizm? Jak można tak zniewolić ludzi, żeby zaakceptowali idiotyczne ustalenia. Do niedawna Kobańczyk nie mógł sprzedać mieszkania i samochodu. Nie można mu było skorzystać z hotelu. Do dziś funcjonuje na Kubie nakaz pracy i darmowy posiłek dla każdego obywatela, dwie waluty i autobusy dla lokalnych i turystów. Jeszcze niedawno 12-letnie dzieci musiały rostawać się z rodzicami i wyjeżdżać do tzw. “Escuela del campo”, czyli “polnych szkół”. Tam, poddawane indoktrynacji, uczyły się i pracowały, odwiedzając dom rodzinny kilka razy w roku. O kolejnych dziwadłach dowiedziałem się już na miejscu.
Ksiądz przestrzegał nas, żebyśmy uważali podczas spotkania z nimi. Są zawsze otoczone funkcjonariuszami bezpieki i nieustannie inwigilowane. Podczas świąt państwowych często Castro aresztuje je, żeby nie zakłócały “wielkich rewolucyjnych wydarzeń”. Nie mogłem odpuścić.
Natchnęliśmy się na kilka polskich akcentów. Obok kościoła Świętego Franiszka jest ławeczka Chopina a na przepięknym cmentarzu COLON leży polski generał. Roloff Carlos Mialowski zajmował tu nawet funkcje ministerialne.
Centrum poznaliśmy sami, wypożyczając dwa dni pod rząd, darmowe rowery a dziś familia Rojas pokazała nam okolice Bogoty. Wielkie miasto wchłania mniejsze miejscowości a ten proces odbywa się bardzo dynamicznie. Bogota rozciąga się w każdym kierunku. Nie oszczędza nawet okolicznych gór a mówimy naprawde o potężnych wzniesieniach, bo miasto leży na wysokości 2600 metrów n.p.m. Zwiedziliśmy właśnie takie osiedla, które jeszcze niedawno funkcjonowały jako samodzielne jednostki administracyjne. To fenomen państw latynoamerykańskich, które mając wiele niedostępnych obszarów koncentrują przemysł, handel, politykę i życie w kilku wielkich aglomeracjach.
Stolica Panamy ma od dziś twarz Paula Ventany, który nas tu gościł. 73 letni Paulo jest emerytowanym nauczycielem i choć czas wybył na jego postaci swoje znaki, to jest pełen wigoru i ochoty do życia. Taka jest właśnie Panama. Z jednej strony stara, kolonialna i dostojna. Często biedna, zaniedbana z rozsypującymi się kamieniczkami. Jednocześnie za rogiem, piękna, dostojna i nowoczesna. Centrum biznesu z drapaczami chmur, nazywane jest Nowym Yorkiem południa.
Kilka miesięcy temu pojechaliśmy do Warszawy, dogadać szczegóły indyjskiej wizy. Hindusi dając wizę obligują każdego, aby wykorzystać ją w ciągu 6 miesięcy, od daty wbicia. Mając zaplanowane Indie na 9 miesiąc naszej wyprawy, chcieliśmy namówić panią Ambasador na specjalne pozwolenie. Nie załatwiliśmy nic, ale wychodząc zauważyliśmy w tym sam budynku ambasadę Ekwadoru.
Nieźle się tu napracowaliśmy. W Kolumbii zorganizowaliśmy najwięcej prezentacji.