Wyprawa dookoła świata z dziećmi | Łopacińskich Świat





© 2014 Łopacińskich Świat. All Rights Reserved.
Żadna część tego serwisu internetowego
nie może być kopiowana lub dystrybuowana
w żadnej formie bez pisemnej zgody
właściciela serwisu.
Projekt i wykonanie:
Studio reklamy ADGRAPE

Home / Gastronomiczne ciekawostki świata / Peru- pierwsze gastronomiczne wrażenie

Peruwiańska gastronomia wiele razy była pokazywana nam w trakcie tej wyprawy, jako idealny przykład południowo-amerykańskiej kuchni. Najlepsze desery, najlepsze lody, najlepsze owoce i sałatki podobno są tu właśnie przyżądzane. Najlepsi kucharze też pochodzą z Peru.

Z ostatnim nie zgodzę się już na wstępie, bo szef kuchni Robert Borzymowski, z którym pracowałem w moim Filmarze, jest z pewnością najlepszy na świecie. Resztę postanowiłem sam sprawdzić.

Zaczęliśmy od Trujillo a tu ważnym elementem dań są owoce morza i mięso. Wiedząc, że w Europie argentyńskie steki uchodzą za ideał, postanowiłem poddać peruwiańską kuchnię od razu mocnej kontroli. Zjedliśmy więc schab z kością przyżądzony na grillu. Mięso miękkie, soczyste, różowe w środku i jednym słowem przepyszne. Frytki przygotowywane w restauracji dopieściły podniebie, ocierając się o ideał. Gdyby nie, zbyt długie oczekiwanie, to dałbym 10 na 10.

Na pochwałę zasługuje kelner, który widząc, że zbyt długo czekamy na dania przyniósł lokalnego drinka a do dań głównych dołożył chiorizo z grilla- lokalne kiełbaski.

Drink nazywa się pisco sour i jest lokalnym przysmakiem. Ma żółty kolor i jest mocno spieniony. pisco sour składa się z 3 elementów: ratyfikowanego soku z winogron, świerzego soku z limonki oraz el jarabe de goma, czyli elementu słodzącego nassego drinka. Stosuje się różne proporcje w zależności od upodobań. 4:1:1, 3:1:2, 3:1:1 lub inne. El jarabe do goma to rozpuszczony cukier, który łatwiej się miesza w drinku z alkoholem od zwykłego cukru. Nigdy nie należy używać cukur pudru, ponieważ zawiera skrobię kukurydzianą.

Kolację popiliśmy sangrią z jabłkiem a potem, skoro byliśmy w Trujillo, zamówiliśmy piwo Trujillo a dzieci pochłonęły 1,5 litra Inka COLA. Żółty, gazowany napój przypominał mi polskie, landrynkowe orężady sprzed dwudziestu lat….

Andyjska pachamanca

Pachamanca ogromnie zaskoczyła nas. Niezwykłą potrawę przygotowuje się w dole, wykopanym w ziemi. Najpierw trzeba wykopać głęboki dół a potem rozpalić ognisko. Na ognisku nie pieczemy mięsa, tylko kamienie…

Tak, tak rozgrzewamy w nim kamienie, które potem urzyjemy do pieczenia. Gdy osiągną tak wysoką temperaturę, że nie będziemy ich już mogli dotknąć gołymi rękoma, wrzucimy je do dołu w ziemi.

Na warstwę kamieni wkładamy surowe ziemniaki, potem znów kamienie i następnie mięso: połówki kurczaków, wieprzowinę i wołowinę. Na samą górę wkładamy warzywa i zasypujemy kamieniami.

Na powstałą górę kamieni kładziemy płachty materiałów, kartony i folię (to mi się niezbyt podobało…). Ostatnim elementem jest dokładne zasypanie ziemią. Trzeba tak szczelnie zasypać nasz ziemny piekarnik, żeby nie wydostawała się para.

Pieczeń pozostaje w ziemi przez około 1 godzinę a po wyciągnięciu ma jest bardzo soczysta. Podaje się ją na talerzu na zasadzie bomby kalorycznej. Ja dostałem około 1,5 kilograma mięsa i dwa ziemniaki, fasolę oraz dziwne pomarańczowe warzywo.

TOP

Zaczęliśmy od Trujillo a tu ważnym elementem dań są owoce morza i mięso. Wiedząc, że w Europie argentyńskie steki uchodzą za ideał, postanowiłem poddać peruwiańską kuchnię od razu mocnej kontroli. Zjedliśmy więc schab z kością przyżądzony na grillu

Peru- pierwsze gastronomiczne wrażenie- pierwsze gastronomiczne wrażenie