Home / Blog / Blog rodzinny / 27.07.2014 - 03.08.2014 El Salvador / Joya de Ceren- kolejne wykopaliska Majów

Przedostatni dzień w górach spędziliśmy w kompleksie 15 basenów z wodą z gejzerów. Hmm, cóż tu pisać? Pełna laba i “nierobienie nic” przez cały dzień. Podgrzewana, pełna minerałów woda zapraszała nas do słodkiego lenistwa. Nawet tego bloga piszę z lekkim opóźnieniem. Dzieciaki nie wiedziały, w którym basenie się kąpać. Może w tym z wodą 35 stopni a może w tamtym, położonym trochę niżej.

Zasiedzieliśmy się tak, długo, że spóźniliśmy się na przesiadkowy autobus do naszej agroturystyki. Zdjedliśmy więc kolację w mieście. To była uczta. Spróbowałem najlepsze jak dotychczas pupusy. Łooł, babeczka je robiła na moich oczach i bezpośrednio z blachy nakładała je na talerz.

Czar wieczoru prysł, gdy wynajęta riksza nie była w stanie podjechać pod nasze góry. Kilka razy riksiarz prosił, żebyśmy na ciężkich odcinkach wysiedli, aż w końcu poddał się i postanowił nie jechać dalej. Była godzina 19.30 i ciemno, jak u nas o północy. W tej miejscowości lamp ulicznych jeszcze nie wynaleźli a my mieliśmy do pokonania ze 4 kilometry w totalnej ciemnicy. Nie mieliśmy nawet jednej zapałki, awaryjne cztery latarki spokojnie sobie leżały w plecakach, przezd nami, na górze... Cóż, co było robić. Zbiłem riksiarzowi cenę o połowę, za karę i rozpoczęliśmy “spacerek” pod górę.

Rano nikt nie pamiętał jak dotarł do łóżka, jak się położył i jak zasnął. Zacvzelismy po prostu nowy dzień. Z górzystego Ruta de las Flores samochód Ministerstwa Turystyki zabrał nas do stolicy. Ogólnie ilość obsługujących nas osób przez tydzień pobytu w El Salvatorze była równa naszej rodzinie. Mieliśmy zawsze ochronę 2 policjantów, pana kierowcę z Ministerstwa oraz przewodnika. Tak dobrze jak tu, to jeszcze nam nie było ☺

Po drodze pojechaliśmy zobaczyć wykopaliska Majów. Wiem, wiem, wszyscy sobie teraz myślą dlaczego nie znudziły nam się jeszcze te historie o Majach. Gwatemala, Belize, Meksyk są pełne budowli Majów. Może czytając mojego bloga wydaje się to nudne, ale będąc tu i spotykając się z tymi ludźmi, czujemy że dla nich historia Majów jest wciąż żywa.

Przewodnik miał gęsią skórkę na rękach, gdy pokazywał nam dom szamana, pierwszą saunę na świecie czy dom mieszkalny ludu Majów. Wpisane na listę UNESCO wykopaliska Joya de Ceren różnią się od gwatemalskiego Tikal, czy meksykańskiego Chichen Itza tym, że ta miejscowośc była normalnym miastem Majów. Tu nie ma piramid ofiarnych i wielkich domów kapłanów. Tu oglądamy zwykłe życie, które zatrzymało się w momencie wybuchu wulkanu. Ludzie zmarli, tak jak stali. Często w trakcie obierania kukurydzy, lub jakiś innych zwykłych czynności. A jeśli nasze życie tak by się właśnie teraz zatrzymało… Co zostawimy po sobie?

Jeden z przystanków był zaplanowany na wodospadzie. Dla naszych dzieciaków to był pierwszy wodospad, który zobaczyły w życiu. Trafiło im się świetnie, bo nie tylko mogły go podziwiać, ale również udało się im wskoczyć do wody. Nasi panowie policjanci omal nie zeszli na zawał, gdy Wojtek wspinał się po skałach. Sam przyznam, że kąpiel w zimnej, górskiej wodzie z wodospadu była świetną odmianą, po wczorajszych podgrzewanych gejzerami, basenach.

TOP
CMSDEMO

Z górzystego Ruta de las Flores samochód Ministerstwa Turystyki zabrał nas do stolicy. Ogólnie ilość obsługujących nas osób przez tydzień pobytu w El Salvatorze była równa naszej rodzinie. Mieliśmy zawsze ochronę 2 policjantów, pana kierowcę z Ministerstwa i przewodnika. Tak dobrze jak tu, to jeszcze nam nie było ☺

Joya de Ceren- kolejne wykopaliska Majów