Dojechaliśmy do Belize.

Łoooł to zupełnie inny kraj do Gwatemali. Różnicę widać już po przekroczeniu granicy. Gwatemala pożegnała nas cinkciarzem stojącym na legalu przed samą granicą z kasą w ręku a tu koszą trawę przed ogródkami, mówią po angielsku i mają czarną skórę. Ulice są puste, bo wszystkich Belizejczyków jest tylko pół miliona. Ci, których dziś spotkaliśmy przypominają nam Boba Marleya. Uśmiechnięci chodzą sobie po ulicach i cieszą się życiem.

Wyglada na to, że to będą takie małe Stany. W sklepach leżą na półkach wielkie opakowania jedzenia. Lody kupuje się na wielkie wiadra a ludzie są otyli i jeżdżą pik-upami. Dla nas to ok, łatwiej poruszać się będzie autostopem.

Zatrzymujemy się w małej wiosce obok San Ignazio, Balckmann Edie. Nasza gospodyni, pani Audrey mieszkała przez 30 lat w UK i na starość wróciła do ojczyzny. Ma tu wielki teren, 5 koni, 3 psy, 2 koty i pełno innych zwierzaków. Śpimy w amerykańskim big big-vanie campingowym z dobudowanym patio. W bambusowym dachu mamy 2 gniazdka ptaszków, 4 nietoperze i kilkanaście jaszczurek.

Po 2 tygodniach w Gwatemali należy nam się przecież troche odpoczynku. Jutro jedziemy zobaczyć jaskinie. To jedna z większych atrakcji Belize. Trzeba zabrać ze sobą latarki i kąpielówki. Wycieczka zapowiada się super.

Belize ma być naszym mocnym turystycznym akcentem. Najpiękniejsza i największa rafa koralowa na świecie, karaibskie plaże i mili ludzie. Jeśli wszyscy będą tacy, jak pani Audrey, to jest OK.

TOP
CMSDEMO

Belize ma być naszym mocnym turystycznym akcentem. Najpiękniejsza i największa rafa koralowa na świecie, karaibskie plaże i mili ludzie. Łoooł to zupełnie inny kraj do Gwatemali. Różnicę widać już po przekroczeniu granicy. Tu koszą trawę przed ogródkami, mówią po angielsku i mają czarną skórę. Ulice są puste, bo wszystkich Belizejczyków jest tylko pół miliona. Ci, których dziś spotkaliśmy przypominają nam Boba Marleya. Uśmiechnięci chodzą sobie po ulicach i cieszą się życiem.

Witamy Belize