Home / Blog / Blog rodzinny / San Pedro - pierwszy zdobyty wulkan

O wulkanie San Pedro opowiedział Wojtuś na swoim blogu, więc nie będę się powtarzał. To było ciekawe doświadczenie i spełnienie mojego marzenia, chodzenia po wulkanie. Nie udało sie trafić na żywy wulkan, ale prędzej czy później zobaczymy też płynącą lawę. Przecież będziemy spotykali jeszcze wulkany w Meksyku, Kostaryce, Ekwadorze. Czynne wulkany są też w Azji: np. w Indonezji lub na Vanuatu.

Te 3 tysiące metrów wspinania się czujemy jeszce teraz, kilka dni po zdobyciu szczytu. Bolą nas łydki i kręgosłupy, bo zabraliśmy ze sobą 2 namioty i jedzenie na 2 dni dla 4 osób. Najcięższy był zapas wody dla nas wszytskich. Praktycznie dopiero dziś pożądnie się wyspaliśmy po wspinaczce.

Ten wulkan był szczególny. Bezpośrednio pod nim znajduje się drugie, co do wielkości jezioro w Gwatemali: Atitlan. Święta Woda dla miejscowych Majów. Wraz z nimi poruszamy się po jeziorze w łódkach. Wracając z wspinaczki trafiliśmy na rejs przez wszystkie wioski. Raz wsiadał gość z workami cementu, innym razem babka z przywiązanym do miski żywym kurczakiem a jeszcze innym, dzieci płynące do szkoły.

Świetna była noc spędzona na plaży nad jeziorem. Śmialismy się, że mamy apartament z widokiem na wodę. Gdy zasypialiśmy patrzyliśmy przez podniesione “drzwi” od namiotów na plażę, wodę i światła wiosek na przeciwległym brzegu.

TOP
CMSDEMO

To było ciekawe doświadczenie i spełnienie mojego marzenia, chodzenia po wulkanie.Ten wulkan był szczególny. Bezpośrednio pod nim znajduje się drugie, co do wielkości jezioro w Gwatemali: Atitlan. Święta Woda dla miejscowych Majów. Wraz z nimi poruszamy się po jeziorze w łódkach. Wracając z wspinaczki trafiliśmy na rejs przez wszystkie wioski. Raz wsiadał gość z workami cementu, innym razem babka z przywiązanym do miski żywym kurczakiem a jeszcze innym, dzieci płynące do szkoły.

San Pedro - pierwszy zdobyty wulkan