Wyjeżdżamy z Gwatemali po 13 dniach. Jak podsumować pobyt w tym państwie?
Po pierwsze, stereotyp o niebezpieczeństwie staje się powoli nieaktualny. Nie poczuliśmy najmniejszego zagrożenia ani niebezpiecznej sytuacji w centrum 4 milionowej Gwatemala City, malutkim Flores, czy San Pedro pod wulkanem.
Owszem, wszędzie widać kolczaste druty pod napięciem elektrycznym, ochroniarzy z palcem na spuście jakiś wielkich giwer i sklepy za kratami. Uderzają po wyobraźni samochody z przyciemnionymi dla bezpieczeństwa szybami i wielka bieda w małych miejscowościach. Zachowując się jednak odpowiedzialnie można korzystać z (podobno bardzo niebezpiecznych) czerwonych autobusów, przeznaczonych tylko dla lokalnych mieszkańców. W drugi dzień pobytu w Gwatemali, podczas spotkania w eleganckiej restauracji z dyrektorką szkoły byliśmy ostrzegani przed używaniem “red bus”. Uśmiechaliśmy się z Elizą pod nosem, bo dzień wcześniej właśnie takimi autobusami (i to z dwoma przesiadkami...) przyjechaliśmy pod wieczór z lotniska na nasz pierwszy nocleg.
Zobaczyliśmy za to stolicę Gwatemala City, potem dawną stolicę Antigua Gwatemala. Byliśmy 3 noce w Panajachel i w małej klimatycznej San Pedro, pod wulkanem o tej samej nazwie, (który, zresztą z przyjemnością zdobyliśmy). Potem pojechaliśmy do Flores i spędziliśmy noc w namiocie w dżungli, podziwiając zachód słońca nad piramidami magicznego miasta Majów, Tikal.
Nasze dzieci przejechały się tuk-tukiem i wspięły na wulkan. Zobaczyły drzewa bananowe, krzaki kawy, palmy kokosowe i rosnące na wulkanie, drzewa avocado. Były pod wrażeniem kilkudziesięciometrowych kaktusów. Zobaczyły uśmiechniętych ludzi, którzy żyją w lepiankach w wioskach Majów. Bawiły się z gwatemalskimi rówieśnikami w szkole w Gwatemala City. Spały w namiocie w dżungli i nad jeziorem Atitlan. Kąpały się w jeziorze Petén Itzá z wodą ciepłą, jak gotowana zupa. Stąpały po magicznych piramidach starożytnych Majów z wpisanym na listę UNESCO zagonionym mieście Tikal. Zobaczyły to wszystko ze swoimi rodzicami, którzy pokazali im, że marzenia można zrealizować, jak samemu się w nie uwierzy.
Spaliśmy 3 noce, korzystając z Couchsurfingu w Gwatemala City i potem 3 kolejne noce w Panajachel. Jedną noc spędziliśmy w autobusie do Flores a resztę przespaliśmy w namiocie. Najlepszy nocleg spędziliśmy na zaproszenie Elenity, szefowej szkoły w Gwatemala City, w 5 gwiazdkowym hotelu Vista Real.